gdzie zjeść w tallinie

W dzisiejszym wpisie zabieramy Was do Węgier. Będą same konkrety o gastro miejscach, które odwiedziliśmy podczas naszego 4-dniowego wypadu. Chcecie wiedzieć, gdzie zjeść w Budapeszcie? Oto nasze gastro polecajki! Jeśli jeszcze nie byliście w Budapeszcie – wpadajcie na wpis BUDAPESZT PRAKTYCZNE INFORMACJE Gdzie zjeść w Lizbonie nie stanowi problemu: w mieście jest wiele lokali gastronomicznych (kawiarnie, restauracje, kawiarnie, tasca). W instytucjach krajowych możesz spróbować “Caldo Verde” (bogata zupa z warzywami), ryby “robalo” i “wilk”, “caldeirada” (gruby gulasz na bazie owoców morza), pieczone mięso jagnięce lub jagnięce, szaszłyki fevras, tarty owocowe. Gdzie zjeść w Lublinie: Stół i Wół – pierwsza poważniejsza knajpka na Rynku od strony bramy. Poleciła mi ją chyba każda znana mi osoba mieszkająca w Lublinie! Stoi tam od niedawna (jakoś na dniach powinny być pierwsze urodziny) a już zaskarbiła sobie rzeszę zwolenników. Nowoczesny wystrój, spójny klimat. Maksymalna temperatura w Tallinie wynosi średnio 50°F w ciągu roku (od 31°F w styczniu do 72°F w lipcu). Opady deszczu wynoszą 45.9in przez cały rok, najmniej 2.5in w kwietniu i najwięcej 5.5in w sierpniu. Od styczeń do kwiecień klimat jest bardzo niekorzystny. Termometr podnosi się do 47°F°C a deszcze pada 2.5in co miesiąc. Gdzie tanio zjeść w Belgradzie? W typowych serbskich tawernach - kafanach - podawane będą proste domowe posiłki w rozsądnych cenach. Więc możesz iść do “Znak pitanja”, gdzie popularne potrawy to wieszak i chevapchichi. Możesz zjeść przekąskę budżetową w wielu restauracjach i barach szybkiej obsługi, takich jak McDonalds. Verheiratete Frau Flirtet Mit Verheiratetem Mann. W Tallinie po raz pierwszy byliśmy w drodze do Norwegii. Czekał tam na nas prom, którym mieliśmy dopłynąć do Helsinek. Czas pozwolił tylko na szybkie rzucenie okiem na miasto. Nigdy nie planowałam tam wrócić, aż do czasu, kiedy Ecolines rzuciło pulę biletów za 30 zł w dwie strony. Pomyślałam: czemu nie? Najwyżej nie pojedziemy. Szybko kupiłam bilety, zanim się rozeszły i tym sposobem marcowy weekend spędziliśmy prawie w Skandynawii. Według moich obliczeń czekało nas 17 godzin jazdy z przesiadką w Rydze. Czas upłynął szybko i niezbyt męcząco jak na taką podróż. Wybór filmów pozostawiał wiele do życzenia, więc zostałam skazana na literaturę podróżniczą i zmieniający się krajobraz za oknem. W Tallinie czuć mroźny powiew Skandynawii. Minusowa temperatura nie dawała o sobie zapomnieć, ale to nie miało znaczenia, bo Tallinn jest przepiękny, różnorodny, ciekawy i całkiem inny, niż pozostałe, europejskie stolice. Z braku czasu przed wyjazdem za bardzo nie zagłębiłam się w atrakcje, które miały na nas czekać na miejscu. Zdałam się na opinię, że najlepsza część Tallinna znajduje się po wyjściu ze starówki. Doczytałam na szybko, że warto zjeść zupę z łosia, zabrać termiczną bieliznę i koniecznie udać się na spacer wzdłuż zatoki. Pierwszego dnia natura obdarzyła nam dużą ilością promieni słonecznych, a drugiego prawdziwą zimą. To prawda, Tallinn przykryty białym puchem prezentuje się bardzo ładnie, tylko ludzi na ulicach było jakby mniej. Odpowiednie przygotowanie pozwoliło nam się skupić na zwiedzaniu, a nie na temperaturze mrożącej krew w żyłach. Mam nadzieję, że poniższa lista miejsc odwiedzonych przez nas, przyda się także Wam podczas odkrywania Tallinna. Wycieczka w te strony to naprawdę dobry pomysł:) W końcu nie codziennie mamy możliwość odwiedzić miasto, gdzie powstał Skype. Przeglądając inne strony, blogi o Tallinnie notorycznie trafiam na wpisy o Starym Mieście. Ok, nic dziwnego, jest to piękna i reprezentatywna część miasta, ale chcemy pokazać Wam, że Tallin to nie tylko starówka, ale także mnóstwo, innych miejsc, które zostają w pamięci na długo:) Zacznijmy od kuchni. III Drakon Kolejny, trafny wybór jeżeli chodzi o knajpy. III Drakon jest średniowieczną karczmą znajdującą się, tuż przy ratuszu. Pomysłodawca zadbał oto, aby klient dosłownie przeniósł się w tamte czasy. Bar zrobiony jest w ciemnym i kamiennym miejscu. Można odnieść wrażenie, że wchodzi się do lochu. W środku wszystko oświetlone jest za pomocą świec. Dania serwowane są na glinianej zastawie i oczywiście sztućców tam nie uraczymy. Nawet jeżeli poprosimy o łyżkę to dostaniemy odpowiedzieć, że przecież jesteśmy w średniowieczu, więc łyżek nie ma 🙂 Nie pozostaje nic innego, niż spożywanie zupy wprost z glinianej miski. Tutaj możemy zjeść słynną zupę z łosia (elk soup) za 2 euro. W internecie coś źle przeczytałam i myślałam, że chodzi o zupę z łososia. Łosoś okazał się łosiem, a jednocześnie idealnym wyborem. Serwowali także żeberka, kiełbasy, własnoręczne pieczone bułki ze szpinakiem, mięsem, marchewką i dobre piwo. Za dodatkową opłatą można było sobie łowić ogórki kiszone z beczki do woli. Przy barze również można było poprosić o plasterki suszonego mięsa z łosia. Siedząc w prawie totalnej ciemności niekoniecznie widzimy co jemy, a więc można skupić się tylko na smaku i zapachu 🙂 Warto tu zajrzeć przede wszystkim dla klimatu, który tam panuje 🙂 Jest to trochę turystyczne miejsce, ale jedzenie i wystrój wynagradza wszystko:) Kompressor Kultowa naleśnikarnia w Tallinnie. Skradła serce zarówno turystów jak i mieszkańców. Kolejki jak do naszego Manekina, ale warto postać w przejściu przez 10 minut, aby zjeść dobrego i taniego naleśnika. Jeżeli do tego zaserwujecie sobie zupę i piwo to ledwo co wyjdziecie z tego miejsca o własnych siłach. Serwują dobre, wiśniowe piwo i zadziwiająco dobrą solankę. Zupa grzybowa i krewetkowa również jest niczego sobie. A wszystko to w komunistycznym wystroju. Wszystko pyszne i tanie, a do tego w centrum. Czy może być bardziej idealne miejsce? Stare Miasto Stare miasto w Tallinnie dzieli się ma Górne Miasto i Dolne Miasto. Piękne zachowana starówka z murami obronnymi przyciąga nie tylko turystów. Postanowiliśmy po prostu pochodzić po starym mieście bez konkretnego celu czy miejsc, które warto zobaczyć. Pierwszego dnia mieliśmy wrażenie, że teren starówki jest naprawdę duży. Z każdym dniem okazywała się coraz mniejsza, po prostu chodziliśmy w kółko:) Na pewno warto wybrać się chociaż na jeden taras widokowy, zobaczyć mury obronne, Plac Wolności i ratusz. Reszta jak się trafi po drodze to będzie dobrze. Nie chciałam się skupiać na tym miejscu, bo mam wrażenie, że wszystkie starówki są dość podobne. Nie po to się jedzie do Tallinna, aby rozpływać się nad starym miastem. Tyle miejsce jest do odkrycia! Klikając tutaj macie wypisane wszystkie kościoły, baszty i inne atrakcje na terenie starego miasta. Linnahall Zawitaliśmy tam za pierwszym razem, kiedy byliśmy w Tallinnie, ale wcześniej nie wiedziałam, co to za bryła betonu. Podczas ostatniej wizyty już miałam świadomość, że ten, opuszczony kompleks został wybudowany z okazji Letnich Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku. Z kolei w Tallinie z tej okazji odbywały się zawody żeglarskie. Radziecki duch nadal tu żyje. Miejsce wygląda na pozostawione samo sobie. Być może kiedyś znowu doczeka lat swojej świetności. Póki co obeszliśmy cały, betonowy kompleks w towarzystwie słonecznych promieni, lekkiego mrozu i pięknej Zatoki Tallińskiej. Tuż obok mieści się przystań z której odpływają katamarany w kierunku Helsinek. Nie przegapcie tego miejsca, jest niesamowite 🙂 Dzielnica Rotermann Kilka kroków od starego miasta, w sercu Tallina zobaczyć możemy luksusową i industrialną dzielnicę. Po odwiedzinach w Łodzi jeszcze bardziej lubimy surowe i industrialne klimaty, zwłaszcza jak przemysł kontrastuje z nowoczesnością. Rotermann jest dość ekskluzywną dzielnicą, gdzie mieszczą się sklepy, biura, mieszkania i lofty. Stare fabryki zostały wykorzystane ponownie, obok nich powstały także nowe budynki. Wszystko z wyższej półki. A dla nas, odwiedzających najważniejsze, że dzielnica wizualnie robi wrażenie i nie wiadomo w którą stronę kierować obiektyw. Specyficzny klimat również unosi się w powietrzu. Ponadto jest to dość rozrywkowa dzielnica tętniąca życiem. Jeżeli chcecie udać się na wrześniowy festiwal światła to już wiecie gdzie;) Opuszczone więzienie Patarei Jedno z naszych ulubionych miejsc w Tallinie. W poprzednim wpisie (klik) pisaliśmy o odwiedzinach w tym opuszczonym więzieniu. Zdecydowanie jest to miejsce na, które warto poświęcić dwie godziny. W murach więzienia kryje się wiele, ciekawych historii, często przerażających. Warto pamiętać, że temperatura w środku drastycznie spada, także wskazane jest ciepłe ubranie;) Kalmaja Charakterystycznym elementem tej dzielnicy są drewniane 2 lub 3-piętrowe bloki. Wyobrażacie sobie mieszkać w drewnianym domu w mieście, gdzie temperatura przez większość miesięcy w roku jest niska? Mimo wszystko dzielnica zachwyca. Ponoć na jej terenie znajduje się, aż 500 takich drewnianych i kolorowych domków. Niektóre są piękne, idealnie pomalowane, a inne odstraszają swoim stanem. Po drodze można zobaczyć domek, który specjalnie został wystylizowany na drewniany i stary. Wbrew pozorom dzielnica nie jest robotnicza, a nawet mówi się o niej “hipserska dzielnica”. Przyciąga głównie artystów, nic dziwnego:) Będąc tutaj możemy zobaczyć całkiem inne oblicze Tallinna. Pirita Jednym z pierwszych rzeczy, które chciałam zrobić w Tallinnie był spacer wzdłuż zatoki. Pirita jest dzielnicą nadmorską, gdzie rzekomo w lato rozkładają się plażowicze. Spacerujemy deptakiem w otoczeniu mew, mrozu i błękitnej wody. Mocno we znaki dawał się silny wiatr i niska temperatura – roznegliżowanych plażowiczów zobaczyliśmy tylko oczami wyobrażni. Co nie jest dziwne zważywszy na to, że byliśmy tam w marcu 🙂 W pewnym momencie dochodzimy do kolejnego sowieckiego betonu – Pomnika na Górze Marii. Upamiętnia on ofiary z II wojny światowej. Z tego miejsca również mamy piękny widok na zatokę. Gdyby nie Michał, to zerknięcie na pomnik z daleka w zupełności by mi wystarczyło:) Z drugiej strony froma przypominająca dno statku skierowanego w stronę morza sprawia, że lepiej się przyjżeć pomnikowi z bliska. Idąc dalej i dalej w końcu dochodzimy do portu. Niewielka przystań jachtowa pamięta jeszcze czasy Letnich Igrzysk Olimpijskich. W tejże zatoce odbywały się konkurencje żeglarskie. Dostrzec można jeszcze pozostałości po olimpiadzie – budynki i instalacje. W ledwo co trzymających się budynkach możemy zastać saunę, siłownię i baseny. Wszystko to podziwialiśmy z bezpiecznej odległości, ponieważ trzeba było zawracać, aby zdążyć na wycieczkę do więzienia. Kadriorg Kadriorg, czyli Dolina Katarzyny. Uparłam się, żeby zobaczyć Ogród Japoński i Park Kadriorg. Co do tego pierwszego to cóż, pewnie przez porę roku nie było tam prawie nic…Wiosną wszystko rozkwita, a jesienią zachwyca różnorodnymi barwami. Tym razem straszyło pustką i gołymi drzewami. Park Kadriorg w lato na pewno jest zachwycający, a zimą jest po prostu ładnym, zielonym terenem. Czy warto? Myślę, że tak. Mamy szansą zobaczyć kolejne, tym razem zielone oblicze Tallinna, a także zobaczyć miejsce odpoczynku mieszkańców. Poza tym Kadriorg jest terenem zajmowanym przez prezydenta;) Targ Rybny Kalaturg Wychodząc ze słynnego, opuszczonego obiektu olimpijskiego trafiliśmy na targ rybny. Zawsze lubimy odwiedzać wszelakie targi, bazary z lokalnymi specjałami. W przypadku Tallinna był to wysyp, różnorodnych ryb:) Chyba trafiliśmy na końcówkę, ale warto było zajrzeć:) Jadąc do Tallinna nie sądziłam, że przyjdzie nam odkryć aż tyle fajnych miejsc . Skandynawski powiew jeszcze bardziej dodawał klimatu. Opuśćcie mury starego miasta, a zobaczycie ciekawszy i różnorodny Tallinn. Spędziliśmy tam dwa, pełne dni. Wystarczająco, aby zobaczyć wszystko to, co chcieliśmy. Jeżeli zostalibyśmy o jeden dzień dłużej to z pewnością spędzilibyśmy go w Muzeum Morskim lub w Muzeum Marcepana. Także 2 dni są idealne na zwiedzenie okolic centrum i starówki tego zaskakująco egoztycznego miasta. Czas na kolejny wpis z mojego ostatniego wypadu na północ. Ostatnio pisałem o Wilnie, a dziś na tapecie będzie co zobaczyć w Tallinie. To zdecydowanie moja ulubiona z czterech odwiedzonych ostatnio stolic. Jeśli będziecie kiedyś planowali podobny road-trip do mojego (Wilno-Ryga-Tallin-Helsinki) pamiętajcie, żeby najwięcej czasu zaplanować właśnie na stolicę Estonii. Jest zdecydowanie najładniejszy, najbardziej wciągający i ma po prostu niezapomniany klimat. Całe stare miasto otoczone jest starymi murami miejskimi, coś na kształt tego kawałka z Bramą Floriańską w Krakowie, tylko wyższe i dosłownie dookoła całego miasta! Wygląda to naprawdę imponująco. Jak się zabrać za zwiedzanie? Jeśli chodzi o to, co zobaczyć w Tallinie, to jest na pewno sporo miejsc, do których warto wpaść. W każdym hostelu czy informacji turystycznej dostaniecie darmową mapkę z zaznaczonymi najważniejszymi punktami w mieście. Warto zaznaczyć, że jest ona naprawdę dobrze przygotowana i pokrywa dokładnie to, co powinna. Można więc spokojnie odhaczać wszystkie miejsca po kolei – są naprawdę blisko i większość z nich uda Wam się spokojnie zobaczyć w jeden dzień. Najlepiej na spokojnie Tallin jest jednak miastem na tyle urokliwym, że zdecydowanie warto mu poświęcić troszkę więcej czasu. Ja miałem tylko niecałe dwa dni i żałowałem, że nie mogę zostać tam dłużej. Przede wszystkim wybierzcie się do centrum starego miasta wieczorem. Mało jest tak wspaniale oświetlonych miast. Żółtawe i pomarańczowe smugi światła w połączeniu z średniowieczną architekturą tworzą niesamowitą feerię barw i poczucie, że człowiek cofnął się w czasie. Im później i im bardziej ubywa ludzi, tym wspanialej człowiek czuje się w otaczającym go świecie, który z jeden strony jest totalnie nowoczesny, pełen knajpek i barów, ale z drugiej kapie historią i urzeka tajemniczością. Moją radą na to co zobaczyć w Tallinie i jak się po nim poruszać byłoby chyba po prostu zagubienie się w centrum starego miasta. Jeśli macie na to czas, idźcie po prostu bez planu przed siebie, zaglądajcie w czarujące zaułki, wracajcie się do miejsc, które Was oczarowały a potem eksplorujcie dalej i głębiej i więcej. Tallin jest naprawdę unikatowym miastem i w ten sposób zdecydowanie uda Wam się w nim zatopić. Koniecznie zawędrujcie do Pasażu św, Katarzyny – szczęki Wam opadną – poczujecie się jak w Harrym Potterze! Dopiero na przykład na drugi dzień weźcie do ręki listę ważnych miejsc i odwiedźcie te, których nie udało Wam się zobaczyć przy okazji poprzedniego dnia. Gwarantuję Wam, że większość z nich będziecie mieli już “odhaczone”. Pasaż św. Katarzyny Spójrz z góry Bardzo dobrą metodę na obejrzenie miasta są też punkty widokowe, pozwalające na obserwację wszystkiego z perspektywy. Zobaczycie wtedy, jak relatywnie niewielka jest centralna część miasta. Będziecie mieli okazję sprawdzić, gdzie sięgały mury średniowiecznego Tallina, bo całe obwarowanie będzie z góry widoczne jak na dłoni. Do obserwacji polecam Wam dwa punkty widokowe na wzgórzu w centrum – Patkuli oraz Kohtuotsa. Kiedy już będziecie u góry odwiedźcie też jeden z najbardziej charakterystycznych punktów w mieście, czyli Katedrę Aleksandra Newskiego. Równie wspaniały widok an Tallin będziecie mieli z wieży Kościoła Świętego Olafa po drugiej stronie miasta. Widok z Kościoła Świętego Olafa Widok z Kościoła Świętego Olafa Katedra Kiedy już będziecie mieli dość patrzenia z góry, dojdźcie w którymś miejscu do murów miejskich i po prostu idźcie na spacer wzdłuż nich. Obiecuję Wam niesamowite wrażenia. Mury miejskie Maiden’s Tower A jak już zgłodniejecie, to koniecznie wybierzcie się na Rynek i odwiedźcie znajdującą się w ratuszu restaurację Draakon III, która serwuje najbardziej popularny wśród turystów przysmak, czyli zupę z łosia. Warto jej spróbować, jest naprawdę przepyszna! Ratusz Zupa z Łosia A teraz bez zbędnego rozwodzenia się lista – co zobaczyć w Talinie: Maiden’s Tower – jedna z bardziej charakterystycznych wież w ciągu murów obronnych Katedra Aleksandra Newskiego Parlament (Toompea Castle) Katedra św. Marii Dziewicy Punkty widokowe – Patkull i Kohtuotsa Rynek i Ratusz Raeapteek – najstarsza apteka w mieście Kościół św. Katarzyny i pasaż św. Katarzyny Dom Bractwa Czarnych Głów Kościół św. Olafa Plac Wolności Stary Port Seaplane Harbour – muzeum morsko-lotnicze Draakan III – restauracja na zupę z łosia Stary Port Stary Port Seaplane Harbour – Muzeum Morsko-Lotnicze Parlament Mieliście już okazję być w Tallinie? Dodalibyście coś do listy? Jakie były Wasze wrażenia? Dajcie znać! Jeśli ktoś mnie obserwuje w mediach społecznościowych, mógł zauważyć, że spędziłam majówkę na Dolnym Śląsku. Wybierałam się tam od dawna, bo a) np. we Wrocławiu M nie był, a ja właściwie też nie (wycieczka klasowa w 7. klasie podstawówki się nie liczy, skoro nic z niej nie pamiętam), b) uruchomiłam „projekt: babcia”, czyli chciałam zobaczyć miejsca, w których kiedyś mieszkała moja od Wrocławia, jeszcze przed właściwym długim weekendem, i spędziliśmy tam łącznie 2,5 dnia przed podróżą do Kotliny Kłodzkiej i na koniec w jeleniogórskie (z grubsza okolice Karpacza). Po namyśle może termin nie był najlepszy, przynajmniej jeśli chodzi o tereny pozamiejskie. Dawno nie jeździłam po wsi polskiej poza własnym województwem, jeszcze dawniej nie wyjeżdżałam na majówkę i nie spodziewałam się takiej liczby ludzi zwłaszcza w miejscach – jak sądziłam – nie topowych turystycznie. Nauczka na przyszłość (choć, z drugiej strony, o tej właśnie porze roku krajobrazy upiększa kwitnący rzepak).WROCŁAWMoże za bardzo chciałam, żeby miasto, o którym tyle słyszałam (+ babcia mieszkała ok. 20 lat, poznała dziadka i wzięła ślub), mi się spodobało. Tymczasem… trochę jak z Trójmiastem. Powinno przypaść do gustu, i jest wiele plusów, ale serce szybciej nie bije ;). Może błędem było pójście pierwszego wieczora ok. 22 na Rynek? Bo w dzień to miejsce też mnie nie zachwyciło, ale przynajmniej wszystkie pstrokate szyldy, neony i reklamy na historycznych budynkach nie były podświetlone. Niestety, jest to cecha wszystkich znanych mi polskich miast i miasteczek, która mnie razi i przeszkadza. (I dlatego mam stosunkowo mało zdjęć z Wrocławia – bo próbowałam fotografować tak, żeby w kadrze tych ‘ozdób’ nie było). Wiem jednak, że wiele osób nie widzi żadnego problemu 😉 (wnioskuję z zachowania innych turystów).Co mi się więc podobało? Park Szczytnicki, przez który przejechaliśmy się rowerem miejskim (po tym, gdy okazało się, że moje z rzadka używane konto Veturilo działa i we Wrocławiu, i po tym, gdy udało nam się w końcu znaleźć dwa sprawne rowery… ;). Chciałam przede wszystkim zobaczyć Halę 100-lecia oraz Ogród Japoński (w którym chciałam odtworzyć zdjęcie Babci wcześniej tu pokazywane, ale pagoda się zmieniła… i liczba ludzi w tle również ;), ale ostatecznie podobała mi się dużo bardziej dalsza, mniej uczęszczana część parku. Przy okazji obejrzeliśmy też modelowe osiedle WUWA (gratka, jeśli ktoś lubi modernizm). Na plus też zaliczam Ogród Botaniczny w Ostrowie Tumskim (ale to doświadczenie, które moim zdaniem trudno zepsuć – jeśli się lubi ogrody botaniczne) i wystawę stałą w Centrum wszystkim jednak wielkim plusem Wrocławia jest to, że można tam dobrze zjeść; ba, dla gastronomii mogłabym nawet wrócić ;). Moje typy poniżej. Na śniadanie: DinetteNic nowego, lokal znajduje się w chyba każdym rankingu wrocławskich śniadań, sama słyszałam rekomendacje od ok. 10 osób. I były one zasłużone: wybór ogromny, gdybym nie była przy pierwszej wizycie ufiksowana na jajka po turecku, długo bym dumała, co wybrać. Były smaczne, podane z własnym pieczywem, jednak jeszcze bardziej sycące niż te, które samą robiłam (wydaje mi się, że to kwestia ilości jogurtu) i bardzo długo potem nie byłam głodna. Za drugim razem wybrałam opcję twarożek i warzywa, i też był to smaczny wybór, choć również większy niż się spodziewałam. Na wynos zamówiliśmy również bajgle. Co ciekawe, Dinette piecze je z innego niż zazwyczaj ciasta, tzn. w moim odczuciu to bardziej tureckie simit, co mi całkiem małe co nieco: W kontakcie/Craft na ManhattanieW sumie w przypadku W kontakcie powinnam powiedzieć „na hummus”, bo knajpka to właśnie serwuje: hummus w wielu postaciach, z różnymi dodatkami. Nie spodziewałabym się, że hummus + kapusta czy + kalafior to mogą być rzeczywiście udane połączenia a zostałam mile zaskoczona. Zupełnie przypadkiem dzięki wizycie w tym miejscu odkryliśmy też ciekawotkę architektoniczną pt. Manhattan, tj. białe (odnowione) i ciemnoszare (nieodnowione) bloki a la Gwiezdne Wojny, które mnie osobiście się całkiem z zewnątrz spodobały. Do jednego pawilonu przytuliło się także kilka food trucków (tzn. widzieliśmy trzy), tworzące Craft na Manhattanie. Udało nam się następnego dnia z jednego wozu kupić (i zjeść) całkiem smaczne kolację: Oda BistroO Odzie przeczytałam u Nakarmionej Stareckiej, zachęciłam się, obejrzałam zdjęcia potraw, na koniec zobaczyłam, że cena menu degustacyjnego to 95 zł – i uznałam, że nie ma nad czym się zastanawiać ;). Po wizycie mówię: idźcie! Może porównania do kuchni Trzópka są trochę na wyrost, ale dania są ciekawe i mimo ich restauracyjnego charakteru, można wyciągnąć także pomysły do wykorzystania w domu, jak choćby masło borowikowe czy dodatek świeżych liści szczawiu w zupie. Z zestawu pięciu dań nr jeden był dla nas… deser, a rzadko się to zdarza (poza pierwszą wizytą w Tamce). To ciastko, które widzicie w dolnym prawym rogu zdjęcia, zawierało, uwaga, grzyby (oraz kaszę manny). Wiem, że brzmi to dyskusyjnie, ale smakowało wspaniale – inne oblicze swojskiej kremówki ;). Nr dwa była wspomniana piwo: Browar Stu MostówJeśli lubicie piwo, chcecie popróbować różnych gatunków i popatrzeć sobie na kadzie, warto przejechać się na Karłowice (w ramach #babciaprodżekt zapoznawałam się z dzielnicami miasta) do Browaru Stu Mostów. Przetestowaliśmy kilka piw jasnych, w tym co najmniej dwa pale ale (obydwa bdb), nitro stouta (powtórek nie będzie 😉 oraz Schopsa, który jest również specyficznym produktem, bo tak naprawdę rekonstrukcją historyczną. Mnie przypomniał pierwsze piwo uwarzone przez M kilka lat temu ;), ew. piwo miodowe z Olde Hansa w Tallinie. Jeśli chodzi o jedzenie, nie liczcie na lekkie warzywne dania: raczej mają na celu stworzyć konkretną podkładkę pod piwo, a przystawki są wielkości dań głównych (albo zamówiliśmy same przystawki i wyszliśmy bardzo najedzeni).Na zakupy spożywcze: Hala TargowaTu trochę się waham, bo jako osoba poniekąd wychowana na Hali Mirowskiej i wciąż robiąca tam czasem zakupy nie mam wrażenia, że wrocławska Hala Targowa oferuje wybitny asortyment (zajmuje także mniejszą powierzchnię niż jej stołeczny odpowiednik, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę okoliczne targowisko), choć ciekawy wydaje mi się dość duży udział towarów kolonialnych (hiszpańskich, tureckich itd.) do zwykłych straganów warzywnych. No i w Warszawie nie ma takiej fajnej antycznej windy ;).I na koniec powinna być jeszcze kategoria „Na kawę”, ale nie będzie, bo nie znalazłam niestety miejsca, które by mi naprawdę pasowało, a te polecane (np. Cafe Targowa w ww. opisanej Hali) WROCŁAWIEMZ Wrocławia ruszyliśmy do Kotliny Kłodzkiej: po krótkim przystanku w Kamieńcu Ząbkowickim zwiedziliśmy Kłodzko (gdzie okazało się, że kawiarnia Kavosh, w której schowaliśmy się przed deszczem, robi zupełnie przyzwoite espresso macchiato) i zjechaliśmy do Pałacu Piszkowice, naszej bazy przez trzy dni. Na lokalizacji mi zależało ze względu na bliskość do Bożkowa (skąd pochodziła moja rodzina), ponadto mieszkanie w pałacu, który jest w trakcie renowacji i dopiero się otworzył dla gości jest ciekawym doświadczeniem (zwłaszcza, jak można porozmawiać z właścicielem-pasjonatem). Jeśli Wam nie przeszkadza, że jest to work in progress, bardzo polecam (zwłaszcza w porze roku/aurze która pozwala spędzić trochę czasu na którymś tarasie ogrodu). Dodatkowym plusem jest bliskość całkiem dobrej restauracji w Pałacu Kamieniec (4 km z Piszkowic, co można potraktować jako odległość spacerową, nawet jeśli jest to spacer brzegiem szosy, więc jedliśmy tam dwa razy). Dla nas była to także dobra lokalizacja do paru wycieczek pieszych niekoniecznie drogą utwardzaną. Od jakiegoś czasu chciałam pojechać w Góry Stołowe – właściwie to od kiedy przeczytałam Boczne drogi, czyli od jakichś trzydziestu lat. Szczeliniec (istotny dla akcji powieści 😉 wyobrażałam sobie jednak nieco inaczej, i nie chodzi mi akurat o infrastrukturę z czasów PRL, a raczej ukształtowanie terenu. Tak się złożyło, że pojechaliśmy tam na samym początku, i już na widok parkingu uznałam, że może jednak turystów nie brakuje (mimo dość wczesnej pory, chłodu, wiatru i kiepskiej widoczności). Kolejne trasy (okolice Radkowskich Skał czy Góry Złote z Jawornikiem Wielkim) zaplanowałam bardziej kameralne, choć, jak się okazało, też więcej osób niż na to liczyłam miało ten sam pomysł ;). Jak to ujął M: „Wszystko przez Przerwę-Tetmajera”, pijąc do siły turystyki pieszej w narodzie polskim. Obiektywnie jednak powinniśmy się cieszyć z aktywności fizycznej kontra stereotypowa wizja majówki pt. pokotem koło grilla, a atrakcyjne tereny i widoki w końcu do tego zachęcają. Te wędrówki przerywaliśmy sobie zwiedzaniem uzdrowisk typu Kudowa czy Lądek Zdrój. To pierwsze miasto pozostanie dla mnie „tym z retro kuchnią”, przy czym mam na myśli takie niedawne retro. Może zdjęcie poniżej wyjaśni najlepiej, o co chodzi ;). Nie wiem, jak wy, ale ja takiej porządnej zapiekanki, jak w latach 80. mogłam kupić dwie minuty spacerem od bloku, nie jadłam właśnie od lat 80. A na widok deseru z galaretką (w kawiarni Sissi – jaka znajoma nazwa ;0 – w budynku Domu Zdrojowego) zaczęłam nucić „Jesteśmy na wczasach”. Warto dodać, że większość deserów i tortów w gablotkach zawierała galaretkę, ale niestety kremu sułtańskiego nie widziałam (a był to kiedyś mój ukochany deser).Dodatkowo wyjeżdżając z okolic Kłodzka pokrótce zwiedziliśmy Świdnicę, która mnie miło zaskoczyła. Podobał mi się Kościół Pokoju wraz z przylegającym (dość niestety zaniedbanym) cmentarzem, a także pobliska dwa dni urlopu spędziliśmy „z widokiem na Śnieżkę”, w Miłkowie, trochę kontynuując klimaty retro, bo pod pewnymi względami w Pałacu Spiż czas się zatrzymał ;). Jeśli macie ochotę na dania obiadowe z bukietem surówek (które moim zdaniem są bardzo dobrą tradycją) albo na śledzia, który ma i śmietanę, i surowe jabłko, i sporo cebuli na boku, a do tego całkiem dobre piwo (większość gości kupuje hurtem na wynos), wpadnijcie tam na obiad. Nie liczyłabym jednak na dania wegańskie czy jarmuż. Z tym łatwiej będzie w Karpnikach, dokąd pojechaliśmy do restauracji, a to, że mieści się w (kolejnym) zamku, było dodatkowym bonusem ;). Jedliśmy zupy-krem (burak/papryka) oraz mięso (jagnię/dziczyzna) – wszystko smaczne, może nie wyjątkowo odkrywcze, ale nie wahałabym się polecić innym (podobnie jak ww. Kamieniec). Wcześniej tego samego dnia zamiast wspiąć się na Śnieżkę (co przed Szczelińcem nawet rozważałam), mokliśmy w Rudawach Janowickich, ale choć z punktu widokowego (tzn. Małej Ostrej) było widać głównie chmury, była to całkiem satysfakcjonująca wpis podróżny wyszedł dłuższy niż planowałam – ciekawe kto dobrnął do końca ;). Dodam, że nie opisywałam wszystkich miejsc, w których się zatrzymywaliśmy, bo starałam się skupiać na plusach. Może jednak przegapiłam jakieś prawdziwe perełki? Jak tak, proszę o info, przyda się na następny raz. Autor Wiadomość Temat postu: Re: Tallin #21 Wysłany: 02 Lip 2014 18:06 Rejestracja: 19 Lut 2014Posty: 314 krystoferson112 napisał(a):haha jak miło, ja też mam w Tallinie jako "must" Cena za łosia wydaje mi się, że kosztuje 3 a nie 2 Euro, chyba, że coś się zmieniło to zwracam czerwca łoś biegał po 2 euro Góra zorro36 Temat postu: Re: Tallin #22 Wysłany: 02 Lip 2014 18:11 Rejestracja: 23 Maj 2013Posty: 161 Góra Marianna777 Temat postu: Re: Tallin #23 Wysłany: 04 Lip 2014 09:39 Rejestracja: 24 Sty 2014Posty: 74Loty: 55Kilometry: 66 321 Byłam w Tallinie w okresie estońskich świąt 23 i 24 czerwca - udało mi się spróbować sławnej zupy z łosia w Draakonie ale już naleśników z Kompressora nie - zamknięte było. Część knajpek zamykała się wcześniej, duża część w ogóle nie była otwierana w tych dniach. Wszystkim fanom Depeche Mode polecam natomiast wizytę w DM Baar (Voorimehe 4, blisko Kompressora). W środku znajdziecie plakaty, zdjęcia z autografami i cały katalog drinków o nazwach piosenek DM. Góra Grzegorz40 Temat postu: Re: Tallin #24 Wysłany: 07 Lip 2014 20:15 Rejestracja: 03 Lip 2012Posty: 1283 niebieski Przypadła mi do gustu samoobsługowa restauracja "Daily Special" w centrum handlowym Viru Keskus - wejście od strony starówki, czyli od Tamsaare Park; za sklepem Sportland w prawo schodami ruchomymi na pierwsze piętro. Chyba ze 4 zupy do wyboru, dania na ciepło, pizza, sałatki, słodkości. Niby centrum handlowe, ale smacznie karmią. Góra krystoferson112 Temat postu: Re: Tallin #25 Wysłany: 17 Lip 2014 10:46 Rejestracja: 14 Mar 2014Posty: 1238Loty: 85Kilometry: 125 454 niebieski Drakon III staje się jednym z obowiązkowych do zobaczenia miejsc w Tallinie. W poniedziałek ok kolejka na 10 minut stania, rzesze turystów większość tych od "gawarjat pa ruskii". Naprawdę fajne miejsce i fakt jak na estońską starówkę cenowo zachęcające, zupa z łosia 2 e (bardzo dobra i pożywna), pierożek z kapustą 1 e, suszone mięso łosia ( cienki pasek) 1 e, dużego piwa za 5 e nie piłem, tym bardziej, że było to estońskie Saku, które moim zdaniem do pysznych nie należą. Góra Jac Temat postu: Re: Tallin #26 Wysłany: 21 Lip 2014 13:24 Rejestracja: 29 Lis 2013Posty: 175 niebieski Mam pytanie:Kupilem bilety na 29 grudnia z Gdanska do Turku, powrot 4 stycznia z Helsinek. Pierwszy dzien planujemy (lece z kobitka) spedzic w Turku i prosze o porade co z pozostalymi dni byscie poradzili spedzic w Helsinkach a ile w Tallinie, no i najwazniejsze gdzie ciekawiej bedzie w Sylwestrowa noc? Nie chodzi nam o kluby czy bale tylko raczej zabawa na ulicy, muzyka na rynku itd z gory dziekuje za odpowiedz Góra cavani Temat postu: Re: Tallin #27 Wysłany: 21 Lip 2014 13:42 Rejestracja: 19 Wrz 2012Posty: 484Loty: 183Kilometry: 372 827 niebieski Ile dni w Helsinkach? Bardziej na miejscu byłoby pytanie ile godzin. Ze 3-4 godziny. Choć zimą to i tak będzie za dużo. _________________ Góra Sudoku Temat postu: Re: Tallin #28 Wysłany: 29 Lip 2014 16:22 Rejestracja: 25 Sie 2011Posty: 7638Loty: 896Kilometry: 864 152 platynowy piotrekgliwice napisał(a):leprechan napisał(a):ja od siebie polecam KOHVIK MUST PUUDEL, w trakcie pięciu dniu w Tallinie zajadaliśmy się tam prawie każdego dnia. dania dnia zawsze 2 EURO i jest bardzo pysznie, duzo tradycyjnej kuchni, dużo regionalnych alkoholi, przepiękny ogródek na ... 4345624930Skorzystałem trzykrotnie i z ręką na sercu polecam Danie dnia kosztuje 3 EUR, zupa dnia 2 EUR - z małą adnotacją że ta promocja nie obowiązuje w weekendy. Codziennie na stronie FB PUUDEL-a jest publikowana informacja nt. dania dnia. W menu w restauracji jej nie znajdziecie Ale jeżeli zapytacie kelnerki to okaże się że takowa istnieje Pozapromocyjne dania także są w bardzo dobrych cenach , około 6EUR, co jak na Tallinn jest ceną bardzo niską. Niestety dania główne w Puudlu są już po 9 EUR. _________________ Góra Vojtas Temat postu: Re: Tallin #29 Wysłany: 26 Sie 2014 14:57 Rejestracja: 15 Lip 2010Posty: 321Loty: 77Kilometry: 121 350 niebieski Cytuj:Niestety dania główne w Puudlu są już po 9 wiem skąd ta informacja. Może w weekendy jest drożej?Przed wyjazdem śledziłem ich profil na FB i zawsze było coś w granicach 6-7 E (zupa + danie).Sam na miejscu zjadłem zestaw zupa krem + 2 bułki (2E), a do tego kawałki kurczaka + pieczone ziemniaki z sosem pieczarkowym + surówka z marchewki (4E).Wszystko bardzo ładnie była cała duża miska, natomiast drugie danie trochę skromniejsze (duży chłop się tym nie naje).Osobiście bardzo ktoś chciałby zjeść dużo za niewielkie pieniądze to polecam markety jak u nas są tam stoiska z gotowym zestaw: kotlet + pudełko pieczonych ziemniaków + sałatka zapłaciłem w markecie niedaleko portu około 3, pizzy w pizzeriach dla jednej osoby (28-30 cm) około sklepach piwo w cenach 0, na prohibicje w sklepach od 22:00 _________________ Góra Anonymous Temat postu: Re: Tallin #30 Wysłany: 26 Sie 2014 20:56 Jak ktoś lubi takie klimaty to polecam wegańską restaurację na Rataskaevu, niemalże naprzeciwko Kompresora. Ciekawe menu, spore porcje i ceny niższe niż w polskich tego typu lokalach. Do tego świetne wnętrze - miło się tam spędza czas. Góra cavani Temat postu: Re: Tallin #31 Wysłany: 26 Sie 2014 21:45 Rejestracja: 19 Wrz 2012Posty: 484Loty: 183Kilometry: 372 827 niebieski Osoby będące w Tallinnie, które chciałyby kupić tańszy alkohol, a nie wybierają się promem do Helsinek, mogą zrobić zakupy w Prisma Express przy Terminalu Tallinnk koło hotelu Portus. Ceny często nawet niższe niż na promie, zaopatrują się tam również Finowie. Oczywiście najekonomiczniej kupować wielosztuki. _________________ Góra Zibid Temat postu: Re: Tallin #32 Wysłany: 02 Paź 2014 22:29 Rejestracja: 02 Mar 2012Posty: 690Loty: 45Kilometry: 79 508 srebrny info z końca września 2014:Pudel ..... - dania po 9 € - jakościowo j wielkością takie sobie - zupa rybna (z łososia) - 3,90 € - bardzo smaczna - piwo Saku z nalewaka - 2,70 €/0,5 L - oszukane wodniste - piłem te same z butelki, poezja - pierożek ze śledziem - 1,60€ szt - dobry, wielkością nie zachwycaPodsumowując: Fajny klimat lokalu ,lecz 25 € za dwie osoby - drogo. Brak tańszych zestawów polecanych tu na forum. Kompresor - naleśniki po 4,90 € - duże, dają radę ale bez fajerwerków. Próbowaliśmy z pastą śledziową, z boczkiem i serem, z wędzonym łososiem i pomidorami i mozarellą. Ostatnich nie polecam - cydr FIZZ z nalewaka - polecam, bardzo dobry, orzeźwiający - trochę drogawo 3,20 €/0,5 L - zupa Solijanka - 3,00 € micha- świetna - znawcy tematu znają o co chodzi - herbata 1,50 €Podsumowując: Fajny bohemowski klimat - można się najeść. Naleśniki duże i bardzo duży wybór - jednak finezją nie powalają. Cenowo nie jest już tak tanio jak kiedyś ale chyba najlepsza jakość do ceny . Byliśmy tu dwa razy na obiedzieEAT - zupa warzywna (zupa dnia) - 1,20 € micha - słabiutka - zestaw filet z kurczaka z surówkami - 3,90 € - pierożki - 0,70 € /100 gr - samemu się nakłada do miseczki. Zamówiłem z mięsem oraz z ziemniakami - pożywne. Ciasto troszkę przy twardawe - pewnie robione z dużym wyprzedzeniem - uwielbiam tego typu rzeczy, to ogólnie oceniam na plusPodsumowując: Najtańsza opcja - 10 € za dwie osoby. Jednak klimat czystość, jakość potraw i estetyka nie zachęca. Drakon - zupa z łosia - 2€/micha - świetnaJedliśmy na zewnątrz więc lokalu nie oceniam - ale zajrzałem do środka ........klimat średniowiecza jest Pozdrawiam Góra noyle Temat postu: Re: Tallin #33 Wysłany: 04 Paź 2014 20:34 Rejestracja: 20 Paź 2012Posty: 287Loty: 85Kilometry: 236 428 niebieski Jeżeli chodzi o jedzenie polecam "rosyjską" knajpę LIDO BISTRO w centrum handlowym Solaris w centrum w barze na dworcu autobusowym maja bardzo dobre jedzenie, solijanka była fantastyczna. Góra JarekGdynia Temat postu: Re: Tallin #34 Wysłany: 06 Mar 2015 22:08 Rejestracja: 19 Sie 2014Posty: 1629Zbanowany gruda napisał(a):Od siebie polecam pub sportowy NIMETA, czyli pub bez nazwy Chcieliśmy zajrzeć, ceny na zewnątrz bardzo zachęcające. Niestety obecnie jest remont i lokal chwilowo nieczynny, szkoda. Jak kilka osób już pisało zdecydowanie trzeba zajrzeć do III Draakon na zupę z łosia (2euro). Świetny klimat. Bardzo oryginalne miejsce, cenowo również na plus. Góra Anonim3 Temat postu: Re: Tallin #35 Wysłany: 11 Mar 2015 03:41 Rejestracja: 26 Sie 2014Posty: 1498 Butterfly Lounge - Vana-Viru 13 - w godz. 12-15 dwa dania lunchowe (sałatka albo coś na ciepło) za 5 EUR. W lecie - przyjemny ogródek. Góra Wirecki1 Temat postu: Re: Tallin #36 Wysłany: 06 Cze 2015 13:19 Rejestracja: 18 Wrz 2013Posty: 328 Zupa z łosia w dalszym ciągu 2 EUR, kiełbaski 3 EUR, kiszone ogórki gratis w III Draakon, ... również Soljankę i śledzie w St. Patrick`s, zwłaszcza w porze obiadowej, kiedy w ofercie specjalnej dania te byłby tańsze (zupa 1,9 vs. 3,5 normalnie). ... dobre jedzenie, choć nieco droższe i rewelacyjna obsługa w PEGASUS ... Kohvik Must Puudel - dobre ceny (piwo 2,5 eur), smaczne desery i przystawki (to próbowaliśmy). Tłoczno, to chyba popularny lokal. _________________ Góra Misiatek Temat postu: Re: Tallin #37 Wysłany: 16 Cze 2015 12:30 Rejestracja: 09 Mar 2014Posty: 3217 złoty A co lokalnego warto tam zjeść, oprócz sławnej zupy z łosia? Góra zoskakaktus Temat postu: Re: Tallin #38 Wysłany: 28 Lip 2015 14:03 Rejestracja: 27 Lip 2015Posty: 17 W Tallinnie koniecznie trzeba wstąpić do Olde Hansa u podnóża Ratusza - bez trudu zorientujecie się, gdzie jest wejście. Będą się tam kłębiły tłumy turystów w długiej kolejce, by spróbować zupy nalewanej prosto z kotła do glinianej miski Nie ma tu oświetlenia, a wnętrze rozświetlają jedynie świece - warto tam chociaż zajrzeć, by poczuć klimat prawdziwego deser wybierzcie się do Maiasmokk Cafe - najstarszej kawiarni w mieście. Uwagę zwraca wyjątkowa karuzela skonstruowana z filiżanek i łyżeczek do herbaty. Gorąca czekolada smakuje tu lepiej, niż gdziekolwiek indziej I jeszcze ważna informacja dla tych, którzy wybierają się do Estonii po raz pierwszy (tyczy się to również Litwy i Łotwy): od godz. 22:00 do godz. 10:00 nie można kupić w sklepie niczego co zawiera procenty. Zasada ta nie tyczy się barów, restauracji i innych praktycznych informacji dotyczących nocowania, jedzenia i zwiedzania zamieściliśmy w naszej relacji z podróży po krajach Bałtów: ... a-estonia/ Góra sobo Temat postu: Re: Tallin #39 Wysłany: 30 Lip 2015 09:10 Rejestracja: 14 Maj 2013Posty: 2342 srebrny zoskakaktus napisał(a):Koniecznie zajrzyjcie do Olde Hansa. Karczma znajduje się w budynku Ratusza (wejście z boku)W budynku ratusza, o ile pamiętam znajduje się Draakon III ( _________________ Góra monus Temat postu: Re: Tallin #40 Wysłany: 30 Lip 2015 09:36 Rejestracja: 07 Sie 2013Posty: 417Loty: 177Kilometry: 387 374 niebieski Dokładnie, w budynku ratusza znajduje się Draakon III, Olde Hansa jest oddalona od ratusza o jakieś 40 m. _________________ Góra Autor Wiadomość Temat postu: Tallinn - kilka informacji #1 Wysłany: 08 Cze 2012 11:37 Rejestracja: 02 Kwi 2012Posty: 16 Wlaśnie wróciłem z 2-dniowego wypadu do ze Sztokholmu-Skavska - czas lotu ok 50 min. Koszt na 4 osoby- ok 300 zł w obie strony. Linia: informacji praktycznych:Lotnisko bardzo blisko centrum miasta - ok 4 km od starego miasta. Koszt przejazdu TAXI to ok 10 EuroSamo lotnisko bardzo nowoczesne. Żadnych kontroli wielkości i wagi w Tallinnie takie jak w Polsce tylko wyrazone w w hostelu na starym mieście: 2 noce dla 6 osób ok 150 $ czyli wychodzilo 12,5$ za noc na bardzo przyjemny, czysty i super zlokalizowany: Tallinn to piękne miasto, otoczone murami z kilkudziesięcioma pieknymi elegancko, zwiedzenie starczy jeden pelny poczatku czerwca odbywały się tzw. Dni Starego Miasta w Tallinnie - pokazy rycerskie, ludzie poprzebierani w stroje ze średniowiecza, koncerty na Starym 1 Euro mozna było zjeść zupę z jelenia zagryzając suszonym wszystkim ten kierunek, bo wydaje sie jeszcze stosunkowo mało Polski w promocji LOTU mozna znaleźć przelot do Tallinna za 260 zł w obie strony. Tallinn może stanowić dobra baze wypadową do innych stolic nadbaltyckich np. Rygi. _________________ Ostatnio edytowany przez michzak, 06 Kwi 2018 14:31, edytowano w sumie 1 raz Literówka Góra Arekkk uważa post za pomocny. martFa Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #2 Wysłany: 19 Paź 2012 15:23 Rejestracja: 26 Lip 2010Posty: 65 warto w pierwszej kolejności udać sie do info turystycznej z czerwonym znaczkiem na Vana-Posti,boczna od kina. dostaniemy tam po pierwsze mapę,na której zaznaczone są jadłodajnie,kawiarnie,puby,cenrta handlowe-wszystko dla budżetowych podróżników:-) mniej więcej można to sobie zobaczyć na dodatkowo w TI powiedzą nam co się dzieje dziś w mieście,co można zobaczyć za free,gdzie jest koncert itd. mają też dużo kuponów zniżkowych do knajp,pubów zupę z jelenia można zjeść w kosztuje 1e blisko starego miasta centrum handlowe SOLARIS,na dole w markecie bardzo przystępne ceny! w żadnym wypadku nie decydujcie się na hostel Knight! to co widnieje na zdjęciach różni się od rzeczywistości w 100%! znaleźliśmy ciekawe połączenie WMI-NYO NYO-TLL (6h na lotnisku) TLL-RYG RYG-WMI (2h na lotnisku) całość pogodą jest różnie,było i słońce-świetna pogoda na zwiedzanie,i deszcz-czyli pogoda barowa _________________ Góra maciejwroclaw Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #3 Wysłany: 19 Paź 2012 16:29 Rejestracja: 13 Lip 2011Posty: 2090 Ze swojej strony poza Starowka polecam wybrac sie do interaktywnego muzeum statkow (i nie tylko) polozone nad morzem, max 2km od centrum Tallinna - mozna przejsc sie na piechotke. Z ciekawszych rzeczy mozna przejsc sie po lodzi powodnej (do 2011 byla w uzyciu), przeleciec sie samolotem (symulator) czy poplywac elektrycznie sterowanymi ministatkami. Sporo historii, sa tez statki do zwiedzania na zewnatrz-poza budynkiem glownym i tez warto. _________________"Podróżować to żyć." ( wyszukiwarka tanich lotów na forum o wyszukiwarce tutaj Góra Agna Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #4 Wysłany: 19 Lip 2013 15:40 Rejestracja: 16 Lip 2013Posty: 28Loty: 109Kilometry: 193 212 Góra gruda Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #5 Wysłany: 29 Sty 2014 04:26 Rejestracja: 26 Gru 2011Posty: 101 Góra facaldo Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #6 Wysłany: 13 Lut 2014 19:25 Rejestracja: 17 Sty 2014Posty: 136Loty: 45Kilometry: 113 944 a ja wybieram sie do Tallina na poczatku marca i niestety z simple express nie pasuja mi godziny odjazdu do Polski, a dokladnie do Warszawy ;/ Czy ktos moglby mi polecic jakiegos innego przewoznika poza ecolines, ktore tez niestety odpada? z gory dziekuje Góra matt Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #7 Wysłany: 13 Lut 2014 19:40 Rejestracja: 30 Cze 2011Posty: 491 niebieski gruda napisał(a):Polecam darmowe zwiedzanie codziennie o 12 a szczególnie z tą panną Przesympatyczna i wesoła dziewczyna z talentami aktorskimi sprzeda wam najważniejsze fakty, ciekawostki, anegdotki i inne dykteryjki nie tylko o mieście, ale i o Estonii i Estończykach w ogóle. Zajebiście spędzone 2 godziny. Nie skąpić grosza na koniec cebulaki Ile dać za taki tour, żeby nie być cebulakiem? Góra Zeus Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #8 Wysłany: 13 Lut 2014 19:47 Sezonowy Cebulion Rejestracja: 20 Lis 2011Posty: 18501 zależy od statusu, cy jesteś studentem itd. Ja daję tak koło 5 euro za osobę Góra bagheera604 Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #9 Wysłany: 02 Kwi 2014 10:21 Rejestracja: 22 Lis 2013Posty: 33 gruda napisał(a):Polecam darmowe zwiedzanie codziennie o 12 a szczególnie z tą panną Przesympatyczna i wesoła dziewczyna z talentami aktorskimi sprzeda wam najważniejsze fakty, ciekawostki, anegdotki i inne dykteryjki nie tylko o mieście, ale i o Estonii i Estończykach w ogóle. Zajebiście spędzone 2 godziny. Nie skąpić grosza na koniec cebulaki Jak najbardziej polecam, my byliśmy z tą panią -> bardzo fajna dziewczyna, opowiadała też anegdoty ze swojego życia pod kątem niepodległości Estonii, również talent aktorski i perfekcyjny angielski do tego Bardzo miło spędzony czas, dałam 10 euro za 3 osoby (ludzie raczej monety dawali z tego co zaobserowałam)maciejwroclaw napisał(a):Ze swojej strony poza Starowka polecam wybrac sie do interaktywnego muzeum statkow (i nie tylko) polozone nad morzem, max 2km od centrum Tallinna - mozna przejsc sie na piechotke. Z ciekawszych rzeczy mozna przejsc sie po lodzi powodnej (do 2011 byla w uzyciu), przeleciec sie samolotem (symulator) czy poplywac elektrycznie sterowanymi ministatkami. Sporo historii, sa tez statki do zwiedzania na zewnatrz-poza budynkiem glownym i tez mi się podobało, może jak ktoś jest pasjonatem tematu to go zainteresuje, za wstęp płaciłam 14 euro a jedyną naprawdę ciekawą rzeczą była wystawa na temat titanica, która była tylko tymczasowa. Samo muzeum mało interaktywne i głównie nastawione na aspekty związane z wojną. _________________ Góra zoli Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #10 Wysłany: 24 Maj 2014 13:51 Rejestracja: 15 Cze 2013Posty: 1066Loty: 4Kilometry: 5 374 srebrny gruda napisał(a):Polecam darmowe zwiedzanie codziennie o 12 a szczególnie z tą panną Przesympatyczna i wesoła dziewczyna z talentami aktorskimi sprzeda wam najważniejsze fakty, ciekawostki, anegdotki i inne dykteryjki nie tylko o mieście, ale i o Estonii i Estończykach w ogóle. Zajebiście spędzone 2 godziny. Nie skąpić grosza na koniec cebulaki ooo też z nią byliśmy i szczerze polecamy ! _________________ Góra Juve Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #11 Wysłany: 24 Maj 2014 19:04 Rejestracja: 28 Lis 2012Posty: 1095Loty: 131Kilometry: 153 160 niebieski My także:) Nie nudziłem się jak to czasem bywa. _________________ Góra kingakoralewska Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #12 Wysłany: 06 Sie 2014 14:13 Rejestracja: 04 Sie 2014Posty: 27 Cześć,postanowiłam odświeżyć trochę temat, bo w listopadzie tego roku wybieram się na dwa dni do stolicy Estonii i zastanawiam się co warto zwiedzić w tym okresie Talinie. Znacie może jakieś fajne miejsca, które moglibyście z czystym sumieniem polecić? Oczywiście czytałam trochę o atrakcjach Tallina ale chciałabym poznać Wasze opinie i rekomendacje, będę wdzięczna za każdą odpowiedź _________________Zapraszam na swojego bloga o podróżach! Góra ewaolivka Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #13 Wysłany: 06 Sie 2014 14:31 Rejestracja: 25 Paź 2012Posty: 927 niebieski Tallinn świetny! Poza samym miastem jeszcze pięknie położony skansen (dla lubiących takie miejsca). Dojazd autobusem...chyba 22 z przed dworca kol. (niestety, nie pamiętam). Wstęp 6 €, teren bardzo rozległy, można pożyczyć rower. Wiatraki, zagrody , chaty rybaków nad zatoką, można zjeść dane obiadowe, wypić kawę w starej chacie. Wybór mały, ale dobre smaki i dość niskie ceny. Bo wg. mnie Estonia wcale tania nie jest. Warto odwiedzić, ale w ładną pogodę. Nam akurat przypadła w udziale ulewa Góra kingakoralewska Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #14 Wysłany: 06 Sie 2014 15:00 Rejestracja: 04 Sie 2014Posty: 27 Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź! Fajny jest ten pomysł z rowerami ale obawiam się, że w listopadzie będzie z tym ciężko... własnie szczerze mówiąc nie wiem jakiej pogody mam się spodziewać w tym okresie, tzn. bardziej ulew czy śniegu _________________Zapraszam na swojego bloga o podróżach! Góra facaldo Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #15 Wysłany: 06 Sie 2014 15:12 Rejestracja: 17 Sty 2014Posty: 136Loty: 45Kilometry: 113 944 jesli chodzi o pogode, to ja bylam w marcu tego roku i sniegu nie bylo w ogole, ale bylo strasznie zimno i mrozno, a jak poszlismy nad Baltyk (swoja droga polecam) to juz w ogole wialo niesamowicie poza tym starowka jest przepiekna, warto powedrowac bez celu czasem, gdzies sie zapuscic, na pewno sie nie zgubisz, bo wszytsko jest w miare czytelne. Góra Marianna777 Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #16 Wysłany: 06 Sie 2014 15:29 Rejestracja: 24 Sty 2014Posty: 74Loty: 55Kilometry: 66 321 Ja polecam spacer brzegiem morza plażą w Piricie. Dojechać tam można z dworca autobusowego w 10 minut. Ładny widok na Tallin. Poza tym miasto super - można pospacerować po pięknej Starówce, zjeść zupę z łosia albo jeżeli tutaj okaże się za ciasno to można wyskoczyć do Helsinek promem. Ja byłam w czerwcu a i tak zmarzłam i zmokłam Góra Grzes830324 Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #17 Wysłany: 06 Sie 2014 15:37 Rejestracja: 06 Sie 2014Posty: 355Loty: 76Kilometry: 167 082 Po spacerku starówką, warto przejść się w kierunku portu i mariny - Stary port i posrod betonowej pustyni - wspiąc sie po kilkudziesiecu stopniach by miec niesamowity widok na Bałtyk.... do tego mewy spacerujace bez wiekszego skrepowania miedzy nogami Sam Tallin ma swoj urok, ale nikt nie zwrocil uwagi - o ile starowka w Rydze jest integralna czescia miasta, o tyle ta Tallinska - mimo uroku, po zmroku.... zamiera. Pustka cisza ... dla jednych to plus dla innych... niekoniecznie _________________zapraszam serdecznie :-) na nasz ig: Podróżnicy z Kórnika :-) Góra kingakoralewska Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #18 Wysłany: 06 Sie 2014 15:47 Rejestracja: 04 Sie 2014Posty: 27 Marianna777 napisał(a):można wyskoczyć do Helsinek promem. Ja byłam w czerwcu a i tak zmarzłam i zmokłam Całkiem niezły pomysł! Pamiętasz może ile płaciłaś za prom do Helsinek? W ogóle dziękuje Wam wszystkim za odpowiedzi, jesteście naprawdę bardzo pomocni I z tego co mówicie, będę musiała zaopatrzyc sie w cały arsenał swetrów, kurtek i czapek, żeby móc cały dzień spacerować po Tallinie _________________Zapraszam na swojego bloga o podróżach! Góra Grzes830324 Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #19 Wysłany: 06 Sie 2014 15:58 Rejestracja: 06 Sie 2014Posty: 355Loty: 76Kilometry: 167 082 28 euro w obie strony kupowane z wyprzedzeniem kilkudniowym przy rejsie - przy tym ukladzie troszke sie wynudzisz bo w Helsinkach za bardzo tyle nie ma co robic:) przy wczesniejszych powrotach - cena rosnie bo plynie inny jakosciowo prom _________________zapraszam serdecznie :-) na nasz ig: Podróżnicy z Kórnika :-) Góra kow Temat postu: Re: Tallin - kilka informacji #20 Wysłany: 15 Sie 2014 13:35 Rejestracja: 17 Gru 2012Posty: 484Loty: 108Kilometry: 164 910 niebieski Witam...W ostatni weekend (sb-wt) byliśmy z kolegą w Tallinie. Lecieliśmy LOT (bilety pół roku wcześniej kupione za 119 zł). W sumie spaliśmy w Tallinie 3 noce (Hotel Economy przy dworcu kolejowym ul. Koplii 2c - pokój 2os ze śniadaniem za 85E /3 dni - więc ok 14 E/os/dobę).Prom do Helsinek - w nd 28E (kupowany w piątek przed wylotem). Wypłynięcie z Tallina o 7 rano powrót na miejsce koło północy, w Helsinkach 11 h - więc sporo Tallinie kupiliśmy Tallin Card 24h i powiem, że jak się chce coś więcej zobaczyć to warto. Jeśli ma się w planach wejść np tylko na jedną wieżę na Starówce czy mury, to raczej nie warto w - SeaHarbour ... and-prices (całkiem fajne, można 2-3 h spędzić)- wieża TV - bardzo przyjemnie spędzony czas (wieża ciekawiej zorganizowana jak np w Rydze)- wieże i baszty na Starym Mieście ( Ratuszowa, Kiek in de Kock, w kościele Św. Olafa, w kościele NMP)- muzeum morskie (Fat Margaret), kościół Św. DuchaDodatkowo na karcie można skorzystać z darmowej komunikacji miejskiej i jednej trasy autobusów bardzo pozytywne wrażenia z Tallina. Zupa w Drakonie pyszna Jeśli to kogoś interesuje to w nd w kościele Piotra i Pawłą msza św. o 10 jest po polsku. _________________ Góra

gdzie zjeść w tallinie